Agencja marketingu internetowego

Czy salon kosmetyczny potrzebuje strony internetowej?

Strona głównaPoradnik › Czy salon kosmetyczny potrzebuje strony internetowej?

Jeśli masz komplet klientek z polecenia i pełny grafik w Booksy, wizytówka Google z cennikiem i galerią zdjęć może na razie wystarczyć. Ale jeśli w Twoim mieście działa więcej niż trzy-cztery salony i chcesz łapać nowe klientki szukające w Google "laminacja brwi" albo "stylizacja rzęs blisko mnie", bez strony giniesz w tłumie profili wyglądających tak samo.

Kto naprawdę traci bez strony

Salon w mieście, gdzie w promieniu kilometra działa pięć innych, traci najwięcej. Klientka szukająca makijażu permanentnego brwi albo laminacji rzęs nie umówi się na zabieg, którego efektu nie widziała - sprawdza zdjęcia przed i po, cennik, opinie, zanim w ogóle napisze wiadomość. Bez strony masz tylko to, co zmieści się w opisie na Instagramie albo w Booksy, a to za mało, żeby pokazać pełne portfolio i rozwiać obawy związane z higieną czy kwalifikacjami. Tracisz też każdą osobę, która szuka frazy typu "salon kosmetyczny plus nazwa miasta" w Google - bez strony nie masz szans pojawić się w wynikach wyszukiwania, tylko na mapie, gdzie widać cię dopiero po kliknięciu.

Kto może się bez niej obejść

Jednoosobowy gabinet w miejscowości do dwudziestu tysięcy mieszkańców, gdzie właścicielka ma grafik zapełniony na trzy tygodnie do przodu wyłącznie z poleceń, nie musi na siłę stawiać strony. Jeśli klientki i tak wracają na uzupełnienie hybrydy co trzy tygodnie i przyprowadzają koleżanki, wizytówka Google z aktualnymi godzinami i numerem telefonu plus konto w Booksy załatwiają sprawę. Strona nic tu nie zmieni, bo problemem nie jest brak widoczności, tylko brak wolnych terminów. W takiej sytuacji lepiej wydać czas na social media niż płacić za coś, co będzie stało bez ruchu.

Co realnie zastępuje stronę

Wizytówka Google Firma jest darmowa i dla wielu salonów załatwia większość sprawy: pokazuje godziny otwarcia, adres, zdjęcia wnętrza i realizacji oraz opinie klientek. Booksy dokłada cennik zabiegów, kalendarz wolnych terminów i możliwość rezerwacji bez telefonu, co przy zabiegach jak manicure hybrydowy czy depilacja woskiem klientki i tak wolą zrobić same, wieczorem, bez dzwonienia. Instagram z galerią przed i po zastępuje portfolio. Razem te trzy narzędzia dają obecność w sieci bez pisania jednej linijki kodu i bez comiesięcznego rachunku za stronę.

Czego Booksy i wizytówka nie zrobią

Booksy i Instagram nie wejdą wysoko w wyniki wyszukiwania Google poza samą mapą - jak ktoś szuka "ile kosztuje laminacja brwi" albo "jak przygotować się do makijażu permanentnego", trafia na artykuły konkurencji, nie na Twój profil. Nie masz też miejsca, żeby opisać przeciwwskazania do zabiegu, certyfikaty czy jakich kosmetyków używasz - a to pytania, które i tak dostajesz w wiadomościach przed pierwszą wizytą. Do tego konto na Booksy czy Instagramie nie jest Twoje - platforma może zmienić algorytm, zawiesić profil za pomyłkę w regulaminie albo promować konkurencję wyżej za opłatą. Strona jest jedynym miejscem w sieci, które należy wyłącznie do Ciebie.

Sezon, w którym brak strony boli najbardziej

Szczyt nowych zapytań w branży kosmetycznej przypada na okres od kwietnia do czerwca, kiedy panny młode i druhny szukają salonu na makijaż i stylizację rzęs pod wesele, oraz w grudniu przed sylwestrem. To właśnie wtedy klientki, które nigdy wcześniej u Ciebie nie były, porównują kilka salonów naraz i wybierają ten, który wygląda najbardziej wiarygodnie w pięć minut przeglądania telefonu. Jeśli strona ma się pojawić, warto ją mieć gotową na przełomie lutego i marca, żeby zdążyła się zaindeksować w Google przed falą zapytań, a nie budować jej w kwietniu, kiedy sezon już trwa.

Ile to kosztuje i kiedy się zwraca

Strona w abonamencie kosztuje zwykle mniej więcej tyle, ile jedna wizyta klientki na paznokciach hybrydowych z przedłużeniem, czyli w widełkach 150-200 zł. Żeby się zwróciła, wystarczy, że raz w miesiącu przyjdzie jedna nowa osoba, która znalazła Cię w Google, a nie przez polecenie. Jednorazowa wizytówka postawiona samodzielnie w kreatorze wydaje się tańsza, ale zwykle stoi bez aktualizacji, bo nikt nie ma czasu jej pilnować - a nieaktualny cennik czy brak zdjęć nowych zabiegów szkodzi bardziej niż brak strony w ogóle. Policz to prosto: jeśli w tym miesiącu nie masz ani jednej wolnej godziny w grafiku, strona poczeka. Jeśli widzisz puste sloty we wtorki po południu, to sygnał, że warto szukać nowych klientek w sieci.

W skrócie

Spójrz w swój grafik na najbliższe dwa tygodnie: jeśli jest pełny z poleceń, zostań przy Booksy i wizytówce Google. Jeśli widzisz puste okienka, zacznij dziś od uzupełnienia zdjęć i cennika w wizytówce Google - to nic nie kosztuje, a dopiero potem pomyśl o stronie.

Zobacz też

Ile kosztuje strona internetowa dla salonu kosmetycznego? · Jak salon kosmetyczny moze zdobywac klientow przez internet?

Strona dla firmy — od 199 zł/mc

Zostawcie numer, konsultant oddzwoni i przedstawi zakres oraz koszt. Konsultacja jest bezpłatna i do niczego nie zobowiązuje.

Zamów bezpłatną konsultację