Domena i strona są Twoje tylko wtedy, gdy domena jest zarejestrowana na dane Twojej firmy (nazwa, NIP) w panelu rejestratora - nie na agencję. Sprawdzisz to za darmo w bazie WHOIS w mniej niż minutę, wpisując adres strony na dns.pl albo whois.com. Jeśli w polu "Abonent" albo "Registrant" widnieje nazwa agencji, po zakończeniu umowy strona i domena mogą zostać u niej, a Ty zaczynasz budowę obecności w sieci od zera.
Zanim podpiszesz cokolwiek, zapytaj wprost: na czyje dane zostanie zarejestrowana domena. To jedno zdanie w mailu albo rozmowie telefonicznej, które oszczędza Ci później miesięcy kłopotów. Domena działa trochę jak umowa najmu lokalu - liczy się, czyj podpis widnieje na dokumencie, a nie kto przynosi klucze i sprząta witrynę. Jeśli agencja odpowiada wymijająco albo mówi, że "to bez znaczenia, i tak będzie działać" - to sygnał, żeby drążyć dalej. Poproś o pisemne potwierdzenie, że domena zostanie zarejestrowana na dane Twojej firmy: nazwę, NIP, adres. To agencji zajmuje dwie minuty w panelu rejestratora, a Tobie daje pewność na lata, niezależnie od tego, jak ułoży się dalsza współpraca.
Gdy domena jest zarejestrowana na dane Twojej firmy, jesteś jej prawnym właścicielem niezależnie od tego, kto ją obsługuje na co dzień. Możesz w każdej chwili zmienić agencję, przenieść stronę na inny hosting albo zerwać umowę z dnia na dzień - domena zostaje z Tobą. Faktura za rejestrację i coroczne przedłużenia przychodzi na Twoją firmę, więc masz papierowy dowód własności, gdyby ktoś kiedyś to podważał. To najbezpieczniejszy układ i tak właśnie powinno wyglądać w każdej normalnej umowie o stronę internetową. Jedyne, co realnie możesz stracić przy zmianie dostawcy, to sama strona - szablon i kod - ale to zwykle da się odtworzyć albo wynegocjować przekazanie plików.
Część agencji rejestruje domeny na własne dane firmowe, tłumacząc to wygodą - wszystko widać w jednym panelu, łatwiej zarządzać odnowieniami. W praktyce oznacza to, że prawnym właścicielem (abonentem) jest agencja, nie Ty. Dopóki współpraca układa się dobrze, nikt tego nie zauważa. Problem pojawia się, gdy chcesz zmienić dostawcę, agencja zawiesza działalność albo znika z kontaktu, albo pojawia się spór o fakturę. Wtedy to agencja decyduje, czy odda Ci adres, pod którym klienci szukają Twojej firmy od lat - na wizytówkach, w Google i na szyldzie. Nawet przy najlepszych intencjach po drugiej stronie zależysz od czyjejś dobrej woli, a nie od przepisów.
Wejdź na dns.pl (oficjalna baza NASK dla domen .pl) albo na whois.com dla domen .com, .eu czy .shop. Wpisz adres swojej strony i poszukaj pola "Abonent" (dns.pl) albo "Registrant Organization" (whois.com). Powinna tam widnieć nazwa Twojej firmy i NIP. Uwaga na jeden szczegół: od wprowadzenia RODO dane osób prywatnych bywają ukryte w WHOIS, ale dane firm zarejestrowanych jako podmiot gospodarczy zwykle są jawne. Jeśli widzisz "dane ukryte" i nie masz pewności, zadzwoń do rejestratora wskazanego w wynikach wyszukiwania (pole "Registrar") i zapytaj wprost, kto jest abonentem - mają obowiązek to potwierdzić właścicielowi domeny albo osobie, która pyta w jego imieniu.
Najpierw zadzwoń albo napisz i poproś o przepisanie domeny na dane Twojej firmy - to standardowa procedura, nie przysługa. Dla domen .pl polega to na zmianie abonenta u rejestratora, dla domen .com czy .eu na przekazaniu kodu authinfo (transfer key), który odblokowuje przeniesienie do innego konta. Sama operacja jest bezpłatna albo kosztuje kilkanaście-kilkadziesiąt złotych, bo domena i tak jest już opłacona na dany rok. Jeśli agencja odmawia bez konkretnego powodu, powołaj się na to, że domena działa pod marką Twojej firmy i była opłacana z Twoich pieniędzy - w umowie B2B to podstawa do wezwania na piśmie, a w ostateczności do sprawy u rejestratora, który rozstrzyga spory o abonenta. Lepiej jednak wyjaśnić to przed podpisaniem nowej umowy niż w środku konfliktu.
Własność domeny nie oznacza automatycznie własności kodu strony. Przy abonamencie rzędu 199 zł miesięcznie regulamin agencji często zastrzega, że szablon i system, na którym stoi strona, są ich własnością - płacisz za dostęp i utrzymanie, nie za produkt na własność, podobnie jak przy wynajmie umeblowanego mieszkania: możesz się wyprowadzić, ale mebli nie zabierasz. Zapytaj wprost, czy przy zakończeniu umowy dostaniesz eksport strony (pliki, zdjęcia, teksty) do przeniesienia gdzie indziej, czy może działa ona wyłącznie na autorskim systemie agencji i po odejściu zostajesz z samą domeną bez strony. Teksty i zdjęcia, które sam dostarczyłeś, zawsze są Twoje - niezależnie od zapisów w regulaminie.
Zanim podpiszesz kolejną fakturę czy przedłużysz umowę, sprawdź domenę w WHOIS - to zajmuje mniej czasu niż zaparzenie kawy i raz na zawsze rozwiewa wątpliwości, czyja jest Twoja wizytówka w sieci. Jeśli okaże się, że abonentem jest agencja, poproś dziś o przepisanie jej na dane firmy - im dłużej czekasz, tym trudniej będzie to zrobić bez sporu.
Ile kosztuje strona internetowa dla firmy? · Co powinna zawierac strona firmowa? · Ile trwa zrobienie strony internetowej? · Czy mala firma potrzebuje strony internetowej? · Strona na abonament czy jednorazowa platnosc? · Jak wybrac firme do zrobienia strony?
Zostawcie numer, konsultant oddzwoni i przedstawi zakres oraz koszt. Konsultacja jest bezpłatna i do niczego nie zobowiązuje.
Zamów bezpłatną konsultację