Klient przed telefonem do warsztatu sprawdza pięć rzeczy: czy robicie jego markę i typ napędu, ile kosztuje przegląd albo wymiana oleju, czy jest miejsce do zostawienia auta na cały dzień i czy dostanie fakturę VAT. Strona ma dać te odpowiedzi w mniej niż pół minuty, jednym przewinięciem, bez klikania po zakładkach.
Właściciel auta, który czyta o hybrydzie albo aucie z silnikiem common rail, boi się oddać kluczyki komuś, kogo nie widział. Zdjęcie hali, podnośnika dwukolumnowego, tablicy z kluczami i testera diagnostycznego podpiętego pod OBD robi więcej niż opis usług. Wystarczy telefon i dzienne światło z otwartej bramy - nie potrzebujesz sesji zdjęciowej za tysiąc złotych. Ważne, żeby zdjęcia były aktualne i pokazywały porządek, bo bałagan na hali odstrasza tak samo jak jego brak na stronie. Jedno zdjęcie mechanika przy podniesionym aucie warte jest więcej niż akapit o tym, że macie nowoczesny sprzęt.
Kierowca diesla common rail albo hybrydy Toyoty pyta się w duchu, zanim zadzwoni: czy oni to w ogóle robią, czy będę pierwszym przypadkiem. Wypisz konkretnie, co obsługujesz: diesel, benzyna, LPG, hybrydy, ewentualnie elektryki, a jeśli masz tester do konkretnych marek, na przykład VAG albo Bosch KTS, napisz to wprost zamiast pisać 'wszystkie marki'. To samo dotyczy busów i dostawczaków - jeśli bierzesz Sprintery czy Transity, powiedz to osobno, bo właściciel floty szuka innego warsztatu niż kierowca osobówki. Konkretna lista buduje zaufanie szybciej niż ogólnik, bo klient od razu wie, czy warto dzwonić, czy szukać dalej.
Pełnego cennika nie musisz wrzucać, bo ceny zależą od modelu auta i kosztu części, ale orientacyjne widełki przy typowych usługach uspokajają klienta przed telefonem. Wymiana oleju z filtrem to zwykle robocizna 100-150 zł plus koszt oleju, klocki hamulcowe przód razem z robocizną wychodzą w widełkach 250-450 zł, przegląd okresowy albo rejestracyjny to najczęściej 100-150 zł. Dopisz sezonowe usługi z konkretną ceną: przed latem obsługa klimatyzacji, wiosną i jesienią sezonowa wymiana opon w widełkach 60-100 zł za komplet. Klient, który widzi widełki, dzwoni już z konkretnym pytaniem, a nie po to, żeby wybadać, czy w ogóle stać go zapytać o cenę.
Kierowca, który szuka warsztatu po awarii albo przed przeglądem, w pierwszej kolejności wbija w Google 'warsztat plus nazwa miejscowości' i patrzy na gwiazdki, zanim w ogóle otworzy stronę. Osadź widget z prawdziwymi opiniami z Twojego profilu Google Firma, z imionami i datami, zamiast pisać samemu trzy zdania w stylu 'super obsługa'. Jeśli masz mało opinii, poproś o nie klientów, którym właśnie oddajesz auto - to działa lepiej niż jakikolwiek tekst na stronie. Fałszywe albo wymyślone cytaty wychodzą na jaw przy pierwszym sprawdzeniu w Google i kosztują więcej zaufania, niż gdyby tej sekcji w ogóle nie było.
Kierowca z awarią sprawdza trzy rzeczy naraz: czy dojedzie bez nawigacji błądzącej po osiedlu, czy warsztat jest otwarty w sobotę rano i czy musi się umówić, czy może po prostu podjechać. Wstaw mapę Google z pinezką pod samym wjazdem na plac, nie pod adresem biura, jeśli różnią się lokalizacją. Napisz wprost, czy zostawia się kluczyki w skrzynce po godzinach, czy jest auto zastępcze na czas naprawy i czy wystawiacie fakturę VAT - to pytanie zadaje każdy, kto rozlicza auto w firmie. Brak tych informacji oznacza dodatkowy telefon z pytaniami, które strona powinna była już rozwiać.
Pełny cennik z każdą możliwą usługą to strata czasu, bo ceny części zmieniają się co tydzień, a Ty będziesz musiał je ciągle poprawiać - lepiej podać widełki przy kilku najczęstszych usługach i resztę wyceniać telefonicznie albo na miejscu. Obietnice w stylu 'naprawa w jeden dzień' przy każdej usterce wracają do Ciebie, gdy klient przyjeżdża z awarią, na którą czekasz na część tydzień. Stockowe zdjęcia z internetu, na których uśmiechnięty mechanik w białych rękawiczkach trzyma klucz, budzą nieufność bardziej niż ich brak, bo każdy widział je już na dziesięciu innych stronach. Zostaw też żargon typu 'diagnostyka wielopłaszczyznowa' - klient chce wiedzieć, co jest z jego autem, nie czytać ulotki reklamowej.
Zacznij od telefonu: zrób dziś pięć zdjęć hali, podnośnika i tablicy z kluczami, i wklej link do prawdziwych opinii z Twojego profilu Google Firma zamiast pisanych przez siebie referencji. To dwie rzeczy do zrobienia bez niczyjej pomocy jeszcze przed obiadem, a klient zobaczy je jako pierwsze, zanim przeczyta cokolwiek innego na stronie.
Ile kosztuje strona internetowa dla warsztatu samochodowego? · Czy warsztat samochodowy potrzebuje strony internetowej? · Jak warsztat samochodowy moze zdobywac klientow przez internet? · Wizytowka Google czy strona - co pierwsze dla warsztatu samochodowego? · Jak warsztat samochodowy moze zdobyc opinie w Google? · Czy pokazywac cennik na stronie warsztatu samochodowego?
Zostawcie numer, konsultant oddzwoni i przedstawi zakres oraz koszt. Konsultacja jest bezpłatna i do niczego nie zobowiązuje.
Zamów bezpłatną konsultację