Agencja marketingu internetowego

Czy warto dodac rezerwacje online na stronie salonu fryzjerskiego?

Strona głównaPoradnik › Czy warto dodac rezerwacje online na stronie salonu fryzjerskiego?

Zapisy online w salonie fryzjerskim mają sens, gdy pracujesz z co najmniej dwiema-trzema fryzjerkami na fotelach i telefon dzwoni w trakcie strzyżenia klientki, której nie możesz zostawić z farbą na głowie. Przy jednoosobowym salonie częściej to strata niż zysk – system typu Booksy kosztuje orientacyjnie od 100 do 250 zł miesięcznie i wymaga pilnowania grafiku na bieżąco. Jeśli telefon odbierasz bez problemu w ciągu dnia, zwykły numer i Messenger w zupełności wystarczą.

Kiedy zapisy online się opłacają

Zapisy online mają sens, kiedy w salonie pracuje kilka osób i klientki umawiają się konkretnie do jednej z nich – "tylko do Kasi" albo "tylko do Oli, bo ona robi mi balayage". Wtedy telefon nie wystarcza, bo musisz na bieżąco sprawdzać grafik trzech różnych osób, a klientka dzwoniąca wieczorem i tak nie dodzwoni się po godzinach. Drugi sygnał to sezonowość – maj-wrzesień to śluby i wesela, styczeń to studniówki, a grudzień to szał przed świętami. W te tygodnie kalendarz wypełnia się na dwa-trzy tygodnie do przodu i ręczne zapisywanie w zeszycie zaczyna się sypać, bo ktoś zapomni wpisać albo wpisze dwie osoby na tę samą godzinę. Jeśli rozpoznajesz ten obrazek u siebie, system rezerwacji faktycznie odciąży telefon.

Kiedy wystarczy telefon

Jeśli w salonie pracujesz sama albo we dwie i większość dnia stoisz przy fotelu, a nie przy telefonie – zwykły numer wystarczy. Klientka, która chce się umówić na strzyżenie i modelowanie, i tak najczęściej dzwoni albo pisze na Messengerze, bo lubi usłyszeć, czy w czwartek po 16 jest okienko. System rezerwacji dla jednego fotela to dodatkowy koszt miesięczny i czas na aktualizowanie grafiku, którego przy małym ruchu po prostu nie odzyskasz. Zwykły zeszyt albo Kalendarz Google, do którego zaglądasz między klientkami, w zupełności wystarcza, dopóki nie zaczniesz odmawiać komuś terminu, bo nie zdążyłaś odebrać telefonu.

Booksy, Versum, Fresha – czym się różnią

Booksy to w Polsce najbardziej rozpoznawalna aplikacja do zapisów u fryzjera – klientki, które nigdy nie były w Twoim salonie, mogą Cię tam znaleźć przez wyszukiwarkę w aplikacji, zobaczyć zdjęcia strzyżeń i wolne terminy. Koszt to orientacyjnie 100-250 zł miesięcznie, rosnący z liczbą stanowisk i fryzjerek w grafiku. Versum działa podobnie, ale mocniej stawia na bazę klientek – historię wizyt, karty kolorystyczne (jaką formułę farby dostała dana osoba ostatnim razem), przypomnienia SMS. Fresha nie pobiera abonamentu za sam kalendarz, zarabia na prowizji od płatności online i pakietach marketingowych, więc bywa tańszym startem. Moment jest bardziej uniwersalny i rzadziej spotykany akurat w salonach fryzjerskich – częściej wybierają go gabinety kosmetyczne i masażyści. Nie musisz znać ich wszystkich – wystarczy wiedzieć, że Booksy ma dziś największy zasięg wśród klientek szukających fryzjera w okolicy.

Na co uważać, wdrażając system

Największy błąd to wpisanie usług bez realnych czasów trwania. Strzyżenie damskie z modelowaniem to 45-60 minut, ale balayage czy pełna koloryzacja z rozjaśnianiem to spokojnie 3-4 godziny – jeśli system pozwoli klientce zarezerwować farbowanie w oknie 45-minutowym, bo tak skonfigurowałaś usługę na starcie, zepsujesz sobie cały dzień grafiku. Drugi problem to podwójne prowadzenie zapisów – część przez telefon, część przez aplikację w dwóch osobnych miejscach, co kończy się dwiema klientkami na ten sam fotel o 14:00. Wszystko musi wchodzić do jednego kalendarza, elektronicznego albo papierowego, nigdy do obu naraz. Trzecia sprawa to przedpłaty i zadatki przy dłuższych usługach – system rezerwacji pozwala pobrać kartę przy zapisie, co realnie ogranicza klientki, które umawiają się na koloryzację w trzech salonach naraz i idą tam, gdzie akurat mają czas.

Telefon i Messenger jako tania alternatywa

Zanim zapłacisz za system, sprawdź, ile w ogóle tracisz na nieodebranych telefonach – przez dwa tygodnie zapisuj, ile razy nie mogłaś odebrać, bo miałaś ręce w farbie albo pod suszarką, i oddzwoń wieczorem do każdej z tych osób. Jeśli to jedna-dwie klientki tygodniowo, żaden system Ci tego nie zwróci przy koszcie 150 zł miesięcznie. Tańszy krok to zrobienie z numeru telefonu klikalnego linku na stronie i w Google Maps, dodanie widocznych godzin otwarcia i włączenie automatycznej odpowiedzi na Messengerze z informacją, że oddzwonisz do godziny. To załatwia większość sytuacji, w których klientka rezygnuje nie dlatego, że nie ma zapisów online, tylko dlatego, że nie mogła się z Tobą w ogóle skontaktować.

W skrócie

Jeśli pracujesz sama lub we dwie i telefon w miarę ogarniasz, zostań przy zwykłym numerze i Messengerze – to i tak najtańsza opcja. Jeśli w salonie są trzy i więcej fotele albo klientki notorycznie nie mogą się dodzwonić po godzinach, przez dwa tygodnie policz nieodebrane telefony i dopiero na tej podstawie decyduj się na Booksy czy Versum. Zacznij od tego liczenia jeszcze w tym tygodniu, zanim podpiszesz jakikolwiek abonament.

Zobacz też

Ile kosztuje strona internetowa dla salonu fryzjerskiego? · Czy salon fryzjerski potrzebuje strony internetowej? · Co powinna zawierac strona salonu fryzjerskiego? · Jak salon fryzjerski moze zdobywac klientow przez internet? · Wizytowka Google czy strona - co pierwsze dla salonu fryzjerskiego? · Jak salon fryzjerski moze zdobyc opinie w Google? · Czy pokazywac cennik na stronie salonu fryzjerskiego?

Strona dla firmy — od 199 zł/mc

Zostawcie numer, konsultant oddzwoni i przedstawi zakres oraz koszt. Konsultacja jest bezpłatna i do niczego nie zobowiązuje.

Zamów bezpłatną konsultację