Wizytówkę Google zakładasz pierwszą, bo to piętnaście minut roboty i zero złotych - klientka szukająca fryzjera "w pobliżu" i tak trafi najpierw na mapę z gwiazdkami. Ale wizytówka nie pokaże cennika z widełkami na balayage czy keratynowe prostowanie, nie zbuduje portfolio według konkretnej stylistki i nie przekona nikogo do wydania 350 zł zamiast 120 zł u sąsiada. To już robota strony.
Wizytówka Google Firma to pierwsze miejsce, w które trafia klientka wpisująca "fryzjer" plus nazwa Twojej dzielnicy. Zakładasz ją za darmo, w piętnaście minut, i od razu widać godziny otwarcia, telefon, odległość i gwiazdki z opinii. To ważne, bo spory kawałek ruchu w tej branży to decyzje na już - komuś urwał się pasek sukni trzy godziny przed weselem i potrzebuje upięcia, ktoś jest w obcej dzielnicy i szuka najbliższego miejsca na podcięcie grzywki przed spotkaniem. Wizytówka odpowiada na pytanie "gdzie i czy teraz otwarte" szybciej niż jakakolwiek strona. Uzupełnij kategorię usług dokładnie - strzyżenie, koloryzacja, balayage, keratynowe prostowanie - i zrób to jako pierwszy krok, zanim w ogóle pomyślisz o stronie.
Sekcja "usługi" w wizytówce istnieje, ale mało który salon wypełnia ją porządnie, a nawet wypełniona nie wytłumaczy, że cena balayage zależy od długości i gęstości włosów, a strzyżenie z modelowaniem kosztuje inaczej niż samo podcięcie końcówek. Klientka, która wpisuje w Google "ile kosztuje balayage" albo "cena koloryzacji długie włosy", rzadko znajdzie konkretną odpowiedź na wizytówce - więc dzwoni albo pisze na Messengerze, a to zabiera czas fryzjerce, która akurat robi komuś farbowanie i nie może odebrać. Strona z cennikiem w widełkach, na przykład strzyżenie damskie 70-120 zł, balayage 280-450 zł zależnie od długości, odsiewa od razu osoby szukające czegoś tańszego i oszczędza te wszystkie telefony z pytaniem "a ile to będzie kosztować".
Zdjęcia w wizytówce to zlepek - obok Twojej metamorfozy klientka może zobaczyć zdjęcie parkingu, wnętrze zrobione telefonem pięć lat temu albo coś, co przypadkiem dodał ktoś inny. Nie da się tam poukładać zdjęć według usługi ani pokazać, że balayage robi konkretnie Ania, a przedłużanie włosów metodą keratynową - Kasia. A klientki wybierające koloryzację nie robią tego w ciemno, bo źle dobrany kolor albo spalone pasemka to miesiące odrastania i kolejna wizyta na naprawę u kogoś innego. Strona z galerią realizacji podzieloną na strzyżenia, koloryzacje i upięcia, z podpisem kto to zrobił, daje klientce powód, żeby zapisać się właśnie do Ciebie, a nie do salonu obok z podobną liczbą gwiazdek.
Duża część salonów przyjmuje zapisy przez Booksy i to dobre narzędzie do prowadzenia grafiku. Problem w tym, że kiedy klientka klika link do Booksy z Twojej wizytówki, ląduje na platformie, która na tej samej stronie pokazuje jej "podobne miejsca w okolicy" - czyli reklamuje jej konkurencję dokładnie w momencie, gdy miała się zapisać do Ciebie. Własna strona z wpiętym widgetem rezerwacji Booksy albo prostym formularzem "umów wizytę" zatrzymuje ją u Ciebie, bez podsuwania alternatyw trzy przyciski dalej. To nie znaczy, że masz rezygnować z Booksy - dalej możesz z niego korzystać do zarządzania grafikiem, tylko punkt wejścia dla klientki powinien być Twój, nie platformy.
W salonie fryzjerskim ruch nie jest równy przez cały rok - maj do września to śluby, styczeń to studniówki, grudzień to wigilie i sylwestrowe upięcia. Panna młoda planująca wesele w czerwcu szuka salonu na próbę fryzury już w listopadzie, czyli pół roku wcześniej, a licealistka na studniówkę szuka w październiku i listopadzie. Wizytówka Google ma jedną, ogólną listę usług i nie da się w niej zrobić osobnej podstrony "upięcia ślubne z próbą fryzury" ani "fryzury na studniówkę", która pojawi się w wyszukiwarce w te konkretne miesiące. Strona z takimi podstronami łapie ten ruch z wyprzedzeniem, zamiast czekać, aż ktoś trafi na Ciebie przypadkiem w szczycie sezonu, gdy terminarz i tak jest już zapchany.
Zacznij od wizytówki dziś - uzupełnij godziny, kategorie usług i dodaj świeże zdjęcia realizacji, bo to zajmie Ci jeden wieczór i jest za darmo. Stronę zbuduj, gdy zauważysz, że telefon dzwoni głównie z pytaniami o ceny albo klientki proszą o zdjęcia konkretnych fryzur - to znak, że sama wizytówka już nie wystarcza.
Ile kosztuje strona internetowa dla salonu fryzjerskiego? · Czy salon fryzjerski potrzebuje strony internetowej? · Co powinna zawierac strona salonu fryzjerskiego? · Jak salon fryzjerski moze zdobywac klientow przez internet? · Jak salon fryzjerski moze zdobyc opinie w Google? · Czy pokazywac cennik na stronie salonu fryzjerskiego? · Czy warto dodac rezerwacje online na stronie salonu fryzjerskiego?
Zostawcie numer, konsultant oddzwoni i przedstawi zakres oraz koszt. Konsultacja jest bezpłatna i do niczego nie zobowiązuje.
Zamów bezpłatną konsultację